piątek, 14 marca 2014

"Bóg nierychliwy, ale sprawiedliwy"

Ostatnio naszło mnie na filozoficzne rozmyślania. Myślę o ludziach i sytuacjach które mnie otaczają.

W Boga nie wierzę, podobnie jak w cuda. Ale jeżeli ten cały Bóg jednak istnieje to czasami jednak bywa sprawiedliwy. Choć też mam trochę mieszane uczucia, zwłaszcza w pierwszym przypadku.

Kiedyś poznałam dziewczynę, młodą i głupią, życia nie znała, wszystko od rodziców dostała, o nic nie musiała się starać. Po prostu rozpieszczona małolata. Powiedziała mi, że się brzydzi niepełnosprawnych, chorych i starych ludzi. Są brzydcy, pokrzywieni i odrażający. Gdyby jej się urodziło takie dziecko to by je oddała, albo nawet zabiła, bo by nie chciała marnować sobie życia dla "czegoś" takiego. Cztery lata temu urodziła synka z dziecięcym porażeniem mózgowym. Chłopiec nie chodzi, nawet nie siada samodzielnie, trzeba go karmić, przewijać itd. A ona kocha go ponad życie. Z miłości do synka stała się cieniem człowieka, w niczym nie przypomina tamtej małolaty. Poświęca się dla niego całkowicie. Jak się o tym dowiedziałam to aż mnie zmroziło.

Drugi przypadek to facet, któremu wszystko zawsze łatwo przychodziło, co chciał to miał. Mówili o nim w czepku urodzony. Miał też żonę i syna, których olewał i potwornie krzywdził. Kobiety, samochody i motory to było to co kochał najbardziej. Zdradzał żonę na prawo i na lewo, co tydzień woził tymi swoimi błyszczącymi samochodami jakieś nowe, wypindrzone laski. Kręciło się koło niego tego towaru na pęczki. Bzykał (sorki za słowo, ale to i tak delikatnie) wszystko co się ruszało i na drzewo nie uciekało. W końcu żona przejrzała na oczy zabrała syna i odeszła. Wkrótce on miał wypadek na motorze, złamany kręgosłup, wózek, ale co najgorsze paraliż od połowy klatki piersiowej w dół. Czyli z bzykania nici. Powtórzę, jeżeli Bóg istniej to zabrał mu skutecznie to co kochał najbardziej, na motorze też już sobie nie pojeździ. 

Tu zaczynam wierzyć w powiedzenie "Bóg nierychliwy, ale sprawiedliwy"

15 komentarzy:

  1. Bardzo ciekawe 2 przykłady...
    Nigdy nad tym się nie zastanwiałam, ale chyba rzeczywiście tak jest :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak sobie myślę, ze prędzej czy później każdy człowiek dostanie to na co zasłużył ...

      Usuń
    2. a już na pewno z tej... drugiej strony życia....
      i przypuszczam, że tam to się dopiero zadziwimy... niezwykłą, przekraczającą nasze ludzkie rozumienie Bożą ekonomią zakorzenioną w prawdziwej miłości :-)

      Usuń
    3. nie wiem czy ja wierzę w to życie po drugiej stronie, ważne jest dla mnie to co tu człowiek dostaje od życia ...

      Usuń
  2. zawsze do nas wraca to, co zasiejemy. dlatego lepiej dawać dobro i nie złorzeczyć nikomu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. podobno dobro wraca podwójnie :-)

      Usuń
  3. Cóż... ja wierzę w Boga i wierzę,że wszystko, co dostajemy od życia jest po coś. Nawet kalectwo mojej córki. Wcześniej się buntowałam, teraz przyjmuję jako dar. Dzięki niej jestem innym człowiekiem. Widzę i czuję to, czego inni jeszcze nie dostrzegają. Serdeczności.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja doskonale ciebie rozumiem i nie trzeba wierzyć w Boga by wiedzieć, ze każde życie jest wiele warte i to co od życia dostajemy jest po coś ... ja przez moje kalectwo też jestem innym człowiekiem i śmiem twierdzić, ze lepszym niż bym była gdyby mnie to nie dotknęło ... ja na kalectwo nie narzekam, ja narzekam na otaczającą rzeczywistość ...

      Usuń
  4. dałaś mi do myslenia
    ja chyba jednak uwazam, że nie ma sprawiedliwości na tym świecie
    ale kto wiatr sieje ten burzę zbiera
    i dobro rodzi dobro, jeżeli dajesz innym, Tobie zostanie dane

    ale czasem spotykam ludzi, których wiele dotyka, a wcale nie zasłużyli
    i pełno jest skurczybyków którym nie dzieje się żadna krzywda

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w takich sytuacjach, ludzie wierzący przywołują zawsze biblijnego Hioba, on żył przykładnie a spotkało go wiele nieszczęścia, by umocnić wiarę ... chętnie bym na ten temat podyskutowała ...

      Usuń
    2. Nie jestem dobra w biblii
      Nie wiem, czy moja choroba umocnila moją wiarę
      Ale na pewno jej nie oslabila

      Usuń
    3. a moje kalectwo osłabiło zdecydowanie moją wiarę, może dlatego, ze dużo rozmyślałam ...

      Usuń
  5. Ekstremalne te przykłady i teraz tak pomyślałam... gdyby zło tego kalibru miało spotkać wszystkich niewrażliwych i nieodpowiedzialnych "w czepku urodzonych", których miałam wątpliwą przyjemność spotkać, nastałaby istna plaga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale może jeden taki przykład w bezmyślnym towarzystwie, reszcie daje bardzo mocno do myślenia ...

      Usuń
  6. Wiesz, to powiedzenie jest w 100% prawdziwe. Bóg JEST Miłością i Sprawiedliwością.
    Weszłam tu pierwszy raz 5 minut temu i nic o Tobie nie wiem, poza tym, że jesteś niepełnosprawna.
    Ale to na pewno też jest sprawiedliwe. Może odczyniasz jakieś winy z poprzednich wcieleń.
    Zbieramy to, co zasialiśmy, niekoniecznie w tym jednym ziemskim życiu.
    M.

    OdpowiedzUsuń