wtorek, 12 kwietnia 2016

Tylko cud mnie uratuje.

Spółdzielnia zaproponowała mi na czas wymiany windy lokal zastępczy i teraz uważajcie!!!!!!
W piwnicy, zejście po 10 stromych schodach, z małym piwnicznym okienkiem, goły beton, szczurze odchody. Pokój, choć trudno to nazwać pokojem z toaletą, bez łazienki, o kuchni nie wspomnę. Nie miała bym gdzie nawet rąk umyć, no chyba, że w sedesie, o zrobieniu czegoś do jedzenia nie ma mowy, choć ja bym bała się w takich warunkach cokolwiek jeść. Smród, syf, wilgoć, ciemność.
Szczerze mówiąc wstydziła bym się zaproponować człowiekowi coś takiego do zamieszkania, ja bym tam nawet zwierzaka na zamknęła. I miała bym jeszcze za tą norę płacić, za prąd, za wodę i jakąś drobną sumę za użyczenie. Już się nawet nie pytałam co to miała by być za drobna suma.
Natomiast Pani Prezes na to:
"Na podłogę się coś rzuci, jakiś stary stolik i tapczanik się zorganizuje ... bo my nie mamy obowiązku nic Pani zapewnić, jeżeli remont trwa mniej niż trzy miesiące".
No i może tak mówi prawo, ale cholerka jeszcze jest coś takiego jak przyzwoitość i ludzkie odruchy, empatia.
A Pani w sekretariacie (sąsiadka):
"No ja Pani współczuję, ale ja jestem w takiej samej sytuacji, też będę po tych schodach chodziła".
Grzecznie jej powiedziałam, żeby nawet nie próbowała się ze mną porównywać, bo jak widać na pierwszy rzut oka ja sobie nawet po tych schodach nie pochodzę. Pięknie podziękowałam i miałam ochotę się rozpłakać, nie dlatego, że jednak spędzę te 1,5 miesiąca na tym moim cholernym 7 piętrze, ale przez to jak zostałam potraktowana.
Tak sobie pomyślałam, że powinnam po telewizję zadzwonić. Mąż nagrał piękny filmik, choć smrodu na nim nie da się odtworzyć. Powiem wam szczerze, zwyczajnie w świecie mi się nie chcę robić afery, nie mam po prostu na to siły.
Porozmawiałam z panem z działu technicznego co te prace nadzoruje, uspokoił mnie przynajmniej podając dokładnie wymiary nowej windy i wiem, że będzie większa i już nie będę miała problemu z w jechaniem do niej. Przynajmniej tyle. Obiecał też, że osobiście będzie nadzorował pracę i w miarę możliwości ponaglać pracowników, żeby udało się to wykonać jak najszybciej.
Rozmawiałam też z sąsiadką, która mnie pocieszyła, że w innym bloku na osiedlu była podobna sytuacja i uwinęli się w trzy tygodnie.
Jak ja to przetrwam i nie zwariuję to będzie cud.

18 komentarzy:

  1. zadzwoń do telewizji, to po prostu skandal z tym lokalem zastępczym!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie mam na to siły, nie chce mi się już denerwować, szkoda mojego zdrowia ...

      Usuń
  2. dzwoń!!!
    ja raz w życiu to zrobiłam , kiedy awaria wodociągu trwała tydzien i pies z kulawą nogą się nie zainteresował, prezes spóldzielni poniżał nas jak Ciebie
    2 godziny po emisji programu przyjechała ekipa naprawcza

    WARTO!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja już parę razy prosiłam TV o pomoc z marnym skutkiem, bo ja nie potrafię płakać i lamentować publicznie ...

      Usuń
    2. nie chcieli przyjechać, czy co?

      Usuń
    3. mówię o jakiś tam dawniejszych sprawach i zawsze chętnie przyjeżdżali, tylko ja się słabo sprawdzałam z moim wrodzonym uśmiechem ... a teraz nie próbowałam po nikogo dzwonić, nie mam na to siły ... zacisnę zęby i przetrwam ... dziś robię ostatni raz przed tą akcją z wymianą windy wypad z koleżankami na kawę, mam nadzieję na ich duchowe wsparcie ;-)

      Usuń
    4. nie rób tego!
      nie poddawaj się!!

      Usuń
    5. już podjęłam taką decyzję, przegadałam ja z moimi chłopakami i damy radę wszyscy razem ... nie jestem sama, z głodu nie umrę, jak będzie świecić pięknie słonko to otworzę okna na rozcież i się nawet opalę, bo na 7 piętrze bliżej do słońca ... na prawdę tym razem pękam ...

      Usuń
    6. no dobra:)
      jakby co - robiłam co mogłam:))
      no i wiesz, internet też Cię nie opuści:*

      Usuń
    7. internet nigdy !
      ale proponowanie lokalu, do którego musisz pokonać schody, sensu nijakiego nie ma...przecież, gdybyś mogła, to weszłabyś i na 7 piętro !

      Usuń
    8. z lokalu zastępczego oczywiście nie skorzystam, bo tam prócz klaustrofobii nabawiłabym się jakiś gorszych chorób ... no i cóż zaszyję się na tym moim 7 piętrze ...

      Usuń
    9. z internetem oczywiście ;-)

      Usuń
  3. Ja mam propozycję nie do odrzucenia!
    Pakuj się i przyjeżdżaj do mnie.Dom sprawdzony,bo mój kolega na wózku poruszał się po nim bezproblemowo.
    Internet tysz jest ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super :-) serdecznie dziękuje za propozycję :-)

      Usuń
  4. myślę, że przetrwasz, bo masz wprawę w pokonywaniu trudnych sytuacji. wymyśl sobie jakieś inne zajęcie na czas remontu i nie myśl, żeby nie zwariować. wiem, że jest Ci przykro i sama bym się poryczała, nawet nie z powodu windy, ale traktowania przez prezesa. w takich sytuacjach myślę sobie, że jest mi zwyczajnie żal takich głupich ludzi. sami nie wiedzą, co ich może kiedyś spotkać w życiu. a jeżeli nawet ich spotka to sobie z tym nie poradzą, bo sa za słabi.
    trzymaj się dzielnie. ściskam mocno :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Madzia współczuję Ci strasznie. Ale też mam nadzieję że ten remont potrwa krócej i że potem będziesz mogła już bezproblemowo cieszyć się wygodniejszą dla Ciebie windą :) Musisz zacisnąć zęby - nie ma wyjścia :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no cóż głową muru nie przebiję.

      Usuń