sobota, 2 lipca 2016

Załamana :(

Tak bardzo chciałam pisać tu o rzeczach, które cieszę i radują.
Nie dobrze jak za dobrze!!!!!!!!!!!
FAAAAAAAAAACK
Mam ochotę przekląć bardzo siarczyście.
Na nowej, błyszczącej, hiper, super nowoczesnej windzie zawisła kartka:
"Winda nie czynna do odwołania z powodu awarii przekaźnika"
Spotkałam się wczoraj z koleżanką, wracam do domu, a tam zoong. Pan z tzw. Pogotowia dźwigowego po raz kolejny mnie zabił  "nie jestem chłopcem na posyłki". Po czym w końcu się zjawił i stwierdził, że nie umie tego naprawić. Rany jak ja jestem wdzięczna losowi, że mam w domu dwóch silnych facetów, w przeciwnym razie dalej stała bym pod blokiem.
Oczywiście w piątek wieczorem nie było gdzie zainterweniować. Pan dźwigowy burczał. Dziś oczywiście sobota. Jutro niedziela. Kolejny weekend uwieziona w domu, a miałam jechać wieczorem na koncert Czerwonych Gitar, w miejskim ośrodku kultury odbywa się festiwal teatrów amatorskich, co roku tam byłam w tym roku nie będzie mi to dane.
Jedyne co mi przyszło do głowy to zadzwoniłam do pani redaktor z TV kablowej, oczywiście windy mi nie naprawi, nawet ona do poniedziałku nic nie zdziała, ale może na przyszłość nie usłyszę nieprzyjemnych komentarzy od pana windziarza. Może w spółdzielni przestaną mnie w końcu olewać. Może przestaną mnie traktować jak zło konieczne, a jak człowieka.
Człowiek stara się z całych sił żyć na tym pieprzonym wózku jak najnormalniej się tylko da, cieszyć się życiem, nie załamywać się, nie poddawać ... i co??

PS: Tylko proszę nie mówcie, żebym zmieniła mieszkanie, nie jestem masochistką, gdybym mogła to bym zamieniła. Nie chce mi się o tym gadać.

18 komentarzy:

  1. Co Ty masz z tą windą... fatum normalnie :(
    Dobry jest każdy ruch, który może pomóc, postrasz ich w tej telewizji. Niech się chociaż najedzą wstydu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podejrzewam, ze to ja się najwięcej nadenerwują, a po nich wszystkich to spłynie ...

      Usuń
    2. Przynajmniej będziesz wiedzieć, że walczyłaś.

      Usuń
    3. no i co mi po tej walce ...

      Usuń
  2. Jeżeli masz siłę to nie odpuszczaj i pogadaj z kablówką. Myślę, że może coś to jednak da :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę mieć siłę ...

      Usuń
    2. MUSISZ !!!
      Trzymam kciuki !
      ;*

      Usuń
    3. Dzięki, ze jesteście :-)

      Usuń
  3. Ręce opadają i wszystko.
    Jednak pogadaj z kablówką.
    Taka historia: mieszkałam kiedyś w jednym mieszkaniu z dziewczyna z lokalnego radia. Pewnej soboty, w środku zimy, przy -30 nagle wystygły kaloryfery. Nic się nie dało zrobić, nie było właściwego pana odpowiedzialnego za kotłownię itp. Na hasło "Dzwonię z radia... i mieszkańcy się skarżyli" właściwy pan znalazł się w ciągu 3 godzin (chociaż nie miał dyżuru i był daleko w innym mieście) i naprawił co trzeba.
    Życzę powodzenia i pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obawiam się, ze naszej kablówki nikt się nie boi, ale przynajmniej o mnie usłyszą.

      Usuń
  4. Fatum jakieś faktycznie 😭
    Dorzucę i ja cegielke do historii o chamskich windziarzach: Znajoma na wózku dzwonila z interwencją, ze nie mize zyc normalnie bez windy dowożącej ja na 9 pietro w bloku. Pan windziarz i pan ze spoldzielni zmierzyli ja wzrokiem a windziarz orzekl : Niech sie pani cieszy, ze jeszcze zyje !!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja pierdyle ... cholera ja nikomu źle nie życzę, ale tak jeden dzień na wózku, może by ich nakierował na myślenie ...

      Usuń
  5. Te cholerne windy po remontach działają jeszcze gorzej niż przed. Robili Ci windę przez miesiąc żeby teraz co chwilę się psuła :/ Ehhh... współczuję Ci Magda że musisz znosić takie sytuacje :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No cholera ... dochodzę do wniosku, ze nowe to zło ...

      Usuń
    2. No bo coś w tym jest - im nowsze sprzęty kupujesz i bardziej skomplikowane tym szybciej się psują. Te nowoczesne windy tak samo. My mamy w bloku stare trajkoty i chociaż są wkurzające bo drzwi się same nie otwierają tylko trzeba je otworzyć, w środku też nie są tak eleganckie jak te nowe, ale za to w ogóle nam się nie psują. A w pracy jak miałam nową, piękną windę to co najmniej raz w miesiącu się psuła.

      Usuń
    3. taaaa tą starą windę to przyszedł pan i jakoś ręcznie uruchomił na chwilę by mnie powoli wciągnąć nią na górę ... a ta nowa mam tyle elektroniki, ze jak się coś rypnie to ani rusz ...

      Usuń
  6. no bo w sumie
    dlaczego to T masz zmieniac mieszkanie???
    w końcu jesteś najemca w loku Z windą a nie BEZ
    sie Ci się nalezy!!!!

    szlag mnie trafia jak czytam, jak Ciebie traktują

    moja bratanica walczyła o taki skaładany podjazd dla wóżków na schodach do bloku, ona akurat ma po prostu dziecko
    straszne miała opory wśród mieszkańców, a przecież zapewne wkrótce przyda się wielu mieszkańcom, tam jest sporo strszych ludzi
    nie tylko ludzie na wozkach są uziemieni z powodu braku windy

    ech

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. brak windy doskwiera nie tylko mi ... piętro wyżej mieszka starszy pan, który ma problem z chodzeniem - na szczęście ma dzieci, którzy go zabierają do siebie podczas tych awarii, sąsiadka jest po operacji biodra. Mieszka tu sporo starszych osób, ale też ludzi z małymi dziećmi ... od poniedziałku, zacznie się wojna ...

      Usuń