poniedziałek, 11 czerwca 2012

Kibicuję!!!


Dlatego mnie tu ostatnio trochę mniej. Dwa mecze dziennie, do tego dochodzą zwyczajne obowiązki życia codziennego, praca, na bloga nie starcza czasu – to tak w drodze wyjaśnienia.

Oczywiście kibicujemy całą rodziną. Na mecz otwarcia zasiedliśmy przy TV cała rodziną ubranie w narodowe barwy. Koszulki, szaliki, fantazyjne czapki, ja to nawet paznokcie zrobiłam sobie w barwach narodowych. Ale mój mąż był odrobinę rozdarty. Oczywiście zapewniał, ze kibicuje Polakom to widziałam na jego twarzy odrobinę niepewności. Mąż z pochodzenia Grek. Wynik meczu chyba był dla niego najlepszy z możliwych. Optymalnym wynikiem tych mistrzostw było by dla niego wyjście z grupy Polski i Grecji, co jest chyba jednak nie możliwe. A mecz Grecja Czechy będziemy oglądać razem z teściem, to dopiero będzie masakra, bo teść to stu procentowy Grek. 

A tak po za wszystkim to ja nie wierzę, że to wszystko dzieje się w naszym kraju. Chyba jestem dumna, ale powiem na pewno jak  się to wszystko zakończy. Strasznie żałuję, że nie zapisałam się na losowanie biletów, może by mi się udało i miałabym okazję kibicować na którymś z naszych pięknych stadionów. No cóż Polak mądry po szkodzie.

No to kibicuję dalej:-)

50 komentarzy:

  1. No to masz problem rodzinny za kim kibicować :-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ach nie będzie źle jakoś się pogodzimy ;-)

      Usuń
  2. A u nas w rodzinie zapisali się na losowanie biletów i ..narzeczona Juniora zdobyła;) Radość wielka i spokój w domu 18 czerwca;))

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja też kibicuję, jak nigdy, bo piłką nożną się nie interesuję. Ale z niecierpliwością czekam na jutrzejszy mecz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. och u nas emocje biorą górę ;-)

      Usuń
    2. i dobrze, w takich momentach emocje muszą być.

      Usuń
    3. ja jestem w stanie powiedzieć, że dla takich chwil warto żyć ;-)

      Usuń
    4. a jak po wczorajszym meczu ? :)

      Usuń
    5. och jeszcze emocje nie opadły ... była łzy, złość, radość, wzruszenie, totalna mieszanka uczuć :-) ... (tak ze mnie wariatka)

      Usuń
    6. powiem Ci, że ja też uroniłam niejedną łzę, gdy trafili gola. przez pierwszą połowę, dopóki rosjanie nie strzelili gola byłam dumna z naszych, ze tak dobrze sobie radzili. a później zaczęłam się wkurzać, gdy Lewandowski nie miał nikogo przy sobie, bo oni zamiast do niego podlecieć to stali gdzieś z tyłu nie wiadomo po co.

      Usuń
    7. a teraz jest wielki dylemat Szczęsny czy Tytoń ... którego ty byś postawiła w bramce??

      Usuń
  4. A u mnie w domu, to nie może być inaczej by nie było kibicowania. Mąż kiedyś grał w piłkę, syn gra i wnuczek też. Więc ja już się przyzwyczaiłam a nawet polubiłam kibicowanie. A jeszcze teraz to chyba ja najwięcej daję głosu :))
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. cudowne jest takie rodzinne kibicowanie ;-)

      Usuń
  5. I tak trzymać ,:):): kibicujemy wszyscy :) ja jestem sama ,a i tak kibicuje gorąco w pracy za ladą jestem w koszulce z naszym godłem i mam czapke z daszkiem z symbolami piłkarskimi w naszych barwach a i samochód umajony jak choinka hahahahaha pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Przyznaję, przynajmniej część jednego meczu oglądam. Nie mam czasu. Ale dzisiaj obejrzę cały!

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie wiedziałam, że jesteś taka fanką piłki nożnej :)

    O, to Wy międzynarodowe małżeństwo jesteście!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. uwielbiam piłę od zawsze :-) ... a małżeństwo no jesteśmy tacy trochę między narodowi :-)

      Usuń
    2. To fajnie, a jest gdzie na wakacje jeździć? ;>

      Usuń
    3. raczej nie :-( jak jeszcze żył dziadek męża to on każde wakacje spędzał w Grecji, a wczasach głębokiej komuny to było dodatkowe WOW, ale teraz już nie ma tam żadnej rodziny ... wszyscy są albo tu w PL, albo w Niemczech ...

      Usuń
    4. Ale do Niemiec chociaż możecie pojechać?

      Usuń
    5. hmmm to bardzo trudna sprawa ... bo część rodziny mojego męża mnie nie zaakceptowała, oczywiście mam cudownego teścia i to mi starcza, dalsza rodzina mnie nie za bardzo obchodzi ...

      Usuń
    6. Zresztą, prawda jest taka, że z rodziną najlepiej wychodzi się na zdjęciu;/

      Usuń
    7. dokładnie ... choć tak szczerze powiedziawszy ja nie rozumiem pewnych spraw ... przecież to nie oni ze mną żyją na co dzień ...

      Usuń
    8. Też nie potrafię tego zrozumieć.

      Usuń
    9. ale to tak ludzka natura ...

      Usuń
    10. Niektórzy ludzie to taborety.

      Usuń
    11. Widzę, że się zgadzasz :)

      Usuń
    12. Ja to zawsze mówię, że są ludzie i bywają parapety ;-)

      Usuń
    13. Mogą być nawet parapety. Ważne, że bez duszy i odrobiny współczucia!

      Usuń
    14. ja tam współczucie nie potrzebuję, za to potrzebuję odrobiny zrozumienia ...

      Usuń
    15. Wiem, że litość to Ci do niczego potrzebna nie jest. Ale akceptacja już tak :)

      Usuń
    16. zdecydowanie, ze akceptacja tak, ale ona potrzeba jest każdemu ...

      Usuń
    17. Owszem, ale ludziom chorym bardziej. Zresztą, co to za różnica - chory czy zdrowy? Ważne, że człowiek. Nie różnisz się niczym innym, poza sposobem poruszania się.

      Usuń
    18. pytanie czy ja jestem chora?? to zawsze jest trudne, to fakt odniosłam nazwę to tak "kontuzję" przez to poruszam się inaczej, ale to nie zagraża mojemu życiu ...

      Usuń
    19. To dobrze, że akurat w Twoim wypadku nie ma choroby i to postępującej. Najważniejsze, że starasz się żyć tak, jakby tego wózka wcale nie było, choć domyślam się, że stanowi on spore ograniczenie, o czym zresztą kiedyś już pisałyśmy. Ale dajesz radę. ;)

      Usuń
    20. oczywiście, ze jakieś tam ograniczenia mam, nie jedno utrudnia mi życie, czasami te ograniczenia mnie przytłaczają, ale skupiam się na tym co dobre, na tym, ze mam dla kogo i po co żyć ...

      Usuń
    21. I to są jedne z tych rzeczy, o których poprzednio pisałyśmy u mnie?

      Usuń
  8. Odpowiedzi
    1. Polacy oczywiście :-)))

      Usuń
    2. Kto wygra mecz?!
      Polska!
      Kto wygra mecz?
      Polska!! Polska!! Polska!!
      :D
      Zasiadam dzisiaj do niemego kibicowania :)

      Usuń
    3. Może polska nie wygrała, ale chłopaki grali pięknie ... czekamy teraz na wygraną z Czechami :-)

      Usuń
  9. Magda dziękuję bardzo za życzenia na blogu ;-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Fajnie mieć wspólną, rodzinną pasję, ale kibicowanie w rodzinie dwunarodowej łatwe nie jest. Moja koleżanka mieszka w Atenach, wśród zagorzałych kibiców. Przeżywa teraz ciężkie dni;)
    A ja nie jestem w stanie obejrzeć całego meczu. Nigdy mnie piłka nie interesowała i potrafię zasnąć, gdy ci panowie biegają.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Łatwo może i nie jest, ale zdecydowanie jest ciekawie ... choć przy wczorajszym meczu miałam konflikt z synem, a nie z mężem :-)
      Zasnąć podczas meczu o nie co to to nie ;-)

      Usuń